Zdjęcia zamieszczane na blogu są własnością jego właścicielki (chyba, że zostało zaznaczone inaczej). Wszelkie kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz prac przedstawionych na zdjęciach możliwe jedynie za zgodą właścicielki.

czwartek, 27 stycznia 2011

A ta mysz, to jak kot wygląda...

Dzisiaj zamieszczam tylko fotki z ostatnich "osiągnięć", ale tylko tych dokończonych, pozostałe dowody przedstawiać będę po ich dokończeniu.

Tak więc, tytułowa mysz, a raczej myszo-kot, lub jak kto woli koto-mysz :D




I kolejna Tilda :)





Na dzisiaj wsio ;).

wtorek, 25 stycznia 2011

Harry Potter...

to jednak, niezwykle wciągająca opowieść, nawet w wersji słuchanej. Jak zaczynam słuchać, nie mogę przestać, tak się wciągam :).
Zdecydowanie książki do słuchania są super wynalazkiem ;), bo mogę robić kilka rzeczy na raz, czyli słuchać książki i np. pracować nad jakimś nowym pomysłem (lub starym).
Tym sposobem, popełniłam dzisiaj kolejną Tildę, jedna, którą zaczęłam już wcześniej, jest prawie na ukończeniu, brakuje jej jedynie skrzydeł i różu na policzkach ;).
Serwetka w dalszym ciągu nie dokończona, bo nadal brak kordonka - pewnie kiedyś w końcu wybiorę się do "mojej" hurtowni, po te i inne rzeczy mi "niezbędne" do pracy ;).

W planach:
1. opaska dla Mamuta mojego, bo ostatnio coś mówiła, że przydałaby się jej jakaś opaska, więc zaoferowałam, że jej zrobię... - więc w końcu z pewnością ją wykonam,
2. dla mnie rękawiczki, do kompletu - szalik jest, czapka jest, brakuję rękawiczek, ewentualnie mitenek, ale skłaniam się bardziej w kierunku rękawiczek,
3. dokończenie "czegoś" na wyzwanie u Karoliny :D,
4. dokończenie kamizelki, którą zaczęłam wieki temu i do tej pory skończyć nie mogę, choć postępy są, bo tył zrobiony, a przód nawet zaczęty, więc jakby nie było, wszystko w dobrym kierunku idzie :D.

W między czasie z pewnością jeszcze coś mi wpadnie do głowy i pewnie niektóre planowane rzeczy, znowu pójdą w odstawkę. To chyba jednak jest normalne :D (CHYBA).

W czym postępów nie widać..., w poszukiwaniach pracy..., za tydzień znowu jadę podpisać listę do UP, będzie to 80 dzień od rejestracji (specjalnie policzyłam), więc ciekawa jestem, czy wypłacą już mi zasiłek, czy jeszcze nie... Zakładam, że niekoniecznie, bo przy rozwiązaniu umowy o pracę za porozumieniem stron, zasiłek przysługuje dopiero po 90 dniach od rejestracji.... EHŚ..., więc mimo optymizmu, patrząc na realia i fakty, jakimi są przepisy, sądzę, że zasiłku mogą mi jeszcze nie dać... A przydałby się, nie ma co ukrywać.

Z drugiej jednak strony, może mi się poszczęści i wcześniej pracę dostanę? :P MOŻE ;)
Miłego wieczorka wszystkim :)

niedziela, 23 stycznia 2011

hehś

Jak zapisałam się na jedno Candy i wyraziłam chęć wzięcia udziału w wyzwaniu, tak na wielu blogach pojawiły się Candy.
Na każde chętnie bym się zapisała, ale mi głupio ;P.
Bo, po 1. po blogach chodzę od dawna, nie pozostawiając znaku po sobie... (może warto to zmienić)
Bo, po 2. każdy wpis byłby z info o Candy..., a tego też nie chcę. 

Maskaron... ;)

Więc, przejdę do aktualności: mój pomysł na wyzwanie Karoliny, prawie ukończony, ale dzisiaj się dopatrzyłam, że motywami przewodnimi nie są: czerwień, RÓŻA i serca..., ale czerwień, RÓŻ i serca, w związku z czym, muszę dorobić coś różowego ;).

Nie ma to jak czytanie z uwagą...

Dzisiejszy dzień spędzam na leniuchowaniu, ale takim prawie totalnym.
Bo poza tym, że słucham sobie po trochu Harrego Pottera w wersji english... i zeskanowaniu niektórych swoich starych obrazków, nie robiłam nic produktywnego.
Niestety, JA NIEZDARA przewróciłam swoją lampkę, która niestety mi "zdechła", a przy której spędzałam zwykle wieczory, coś tam dłubiąc. Teraz posiedzieć nie mogę... bo nie mam dobrego światła, nad czym niezwykle ubolewam :(
Mogę w prawdzie posiedzieć, przy gorszym oświetleniu, ale że często siedzę długo przy sztucznym świetle, to te pare dni będę musiała jakoś wytrzymać.

Postępów w poszukiwaniu pracy na razie brak - bo niestety póki co nikt nie odpowiedział na moje zgłoszenia. Nie pozostaje mi nic innego jak próbować do skutku ;).

Mam wielką ochotę zapisać się na kurs szycia. Co prawda coś tam uszyć potrafię, ale że jestem samoukiem, obawiam się, że mogę nie robić tego profesjonalnie. Więc plusem z takiego kursu byłoby nie tylko nabycie praktycznych umiejętności fachowych, ale i większej pewności siebie w tym co robię.
Chwilowo niestety kurs musi poczekać, na to aż znajdę pracę i zacznę zarabiać, póki co trzeba zaciskać pasa, coby nie zostać bez niczego ;).

Ale, że mam w sobie gdzieś tam głęboko zakorzenione przekonanie, że zawsze wszystko się ułoży, to też nie spędza mi to snu z powiek, ani też nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu.
Dołować się, chyba też nie umiem... Widocznie "wydołowałam się" za wszystkie czasy, kiedy dojrzewałam ;P. Bo na prawdę, może to głupie, ale nawet kiedy czasem sobie myślę, że mogłabym przecież posiedzieć, po marudzić, poddać się itd., to nie jestem w stanie tego zrobić. Nawet pisząc o tym teraz czuje się jakbym chciała siebie oszukać. 

Oczywiście, miewam czasem chandrę, ale są to bardzo krótkie, przelotne chwile. W końcu "to też minie". I zawsze mam to na uwadze, czy jest dobrze, czy niekoniecznie.

środa, 19 stycznia 2011

Wyzwanie u Karoliny

Po raz pierwszy wezmę udział w wyzwaniu :D (mam taką nadzieję).

Poniżej banerek do Karolinowego zwykłego Świata :)


Światełko w tunelu...

Hura!

W końcu zaczynam coś robić - stąd też to światełko w tunelu.
Zaczynam coś robić - w znaczeniu szukać pracy... Wcześniej ograniczałam się do przeglądania ofert, a dzisiaj nawet wysłałam parę zgłoszeń :D. Może w końcu coś się kręcić zacznie.
W innych sprawach się kręci oczywiście, serwetka na ukończeniu - kiedy jednak skończona zostanie, nie wiem, bo zabrakło kordonka... - NORMALKA ;)

Tilda też prawie gotowa - bo w sumie ubrana już jest, brakuje jej tylko włosów i "charakteru" (czyt. buzi - oczu itd.), ale to już później :D.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Candy u Ani co na Zielonym Wzgórzu mieszka :D



Jak w tytule


na taką oto piękną torbę


A może mnie się poszczęści? :D

(zdjęcie torebki zapożyczone oczywiście z bloga Moje Zielone Wzgórze )


A u mnie, "robi się" serwetka, tym razem niebieska, a w głowie kłębią się kolejne pomysły na rzeczy przydatne i na te nieprzydatne, ale piękne, też ;)

niedziela, 16 stycznia 2011

Ufff.... ;)

Kolejna Tilda skończona... jeszcze druga i piesek, i trzeba będzie kombinować co teraz :D
Może pracy poszukać? :P
Tak ciężko się zmobilizować, jak człowieka coś tak mocno zaczęło kręcić, ehśś

Ale jak mus to mus :D, oby nie czekoladowy...

Tak więc, przedstawiam Tildusię nr 4 :D

czwartek, 13 stycznia 2011

Serwetka ukończona ;)

Wczoraj wieczorkiem skończyłam serwetkę, o której wspominałam wczoraj.
A oto dowody ;)


Prosta serwetka wykonana metodą siateczkową :)

Powstała też kolejna tilda, ta już chyba wygląda jak tilda ;)







W przygotowaniu kolejne tildy :).
Tym razem przynajmniej jedna z nich będzie aniołkiem :).
Po drodze może uda mi się zrobić coś jeszcze.

Najdziwniejsze jest to, że kiedy mam wolny cały dzień, mobilizuję się do pracy dopiero wtedy kiedy powinnam myśleć raczej o przyjemnej kąpieli i łóżeczku... ;P
Ale NIE, ja mam zupełnie odwrotnie.

Chwilowo nie pracuję, więc nie narzekam, mogę siedzieć do oporu, tyle, że się trochę rozregulowuję ;P
No, ale nic, póki mogę, będę korzystać ;)

Miłego wieczorka :)

środa, 12 stycznia 2011

A miało być tak pięknie...

... bo miałam zacząć w końcu prowadzić tego bloga...
Nie wyszło...

Jednak dzisiaj zamierzam to zmienić i zamiar wprowadzić w życie.

Tak więc, nie wiem czy uroczyście, ale niech będzie, że tak, otwieram swojego bloga o moim hobby.
Czyli: dzierganie, szydełkowanie, od niedawna szycie i inne.
Te inne to tak na wszelki wypadek, bo dużo pomysłów i chęci siedzi w mojej głowie, lubię próbować się w nowych rzeczach (to dotyczy raczej "twórczości" własnej, niźli sfery życiowej... niestety :( ).

Prawie codziennie zwiedzam blogi innych osób, które tworzą i nie mogę wyjść z podziwu, bo czasem coś wydaje się być niemożliwe, do zrobienia ręcznie, a jednak ktoś to zrobił. Już pominę fakt, że kiedyś wszystko było wykonywane ręcznie, to dopiero rozwój cywilizacji wpłynął na rozleniwienie części człowieków, którzy poszli na łatwiznę i zastąpili pracę rąk swych, maszynami.
Nie jest to złe oczywiście, teraz żyjemy zbyt szybko, żeby każdy miał na wszystko czas. Choć niektórzy mają ;)

Marzy mi się, by móc kiedyś powiedzieć, że nie przepracowałam ani jednego dnia w swoim życiu, jak głosi pewna sentencja, ja też tak chcę.
Chcę w życiu robić, coś co płynie z głębi mnie, co robię z przyjemnością i potrafię się w tym zatracić bez końca.

Ale wracając do sedna, na początek, aby nie być gołosłowną zamieszczę kilka fotek, tego co do tej pory udało mi się odtworzyć (bo zwykle swoje pracę wykonuję w/g podpatrzonych wzorów, z nadzieją, że w końcu będę miała odwagę pokazywać, to co wymyśliłam sama).

Pierwsze było szydełko:


I powstały takie oto serwetki:






Potem z okazji zbliżających się świąt powstały pewne Aniołki:






A jeszcze później zakochałam się w Tildowych cudeńkach, poniżej moje pierwsze próby...







A teraz mix pospolity pt. "Wesoła gromadka" moich różności  ;)



Na dzisiaj tyle wybrałam do pokazania co widać.
Obecnie w przygotowaniu serwetka szydełkowa :D.

Pozdrawiam miło odwiedzających ;) i zapraszam częściej.