Zdjęcia zamieszczane na blogu są własnością jego właścicielki (chyba, że zostało zaznaczone inaczej). Wszelkie kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz prac przedstawionych na zdjęciach możliwe jedynie za zgodą właścicielki.

wtorek, 15 lutego 2011

Hura !!! :D

Od BARDZO BARDZO BARDZO dawna szukałam pewnego certyfikatu, dotyczącego odbytych kilka lat temu praktyk i dzisiaj w końcu udało mi się go znaleźć, stąd to Hura ;). Przyda się w poszukiwaniu pracy, a co ważniejsze, mogę z czystym sumieniem wpisać te praktyki do swojego CV, bez papierków wołam tego nie robić, bo w razie potrzeby czym mogłabym potwierdzić ich odbycie?

 Jeden problem z głowy ;)

Dzisiaj do zaprezentowania mam, królisię w/g pomysłu własnego ;) oczywiście inspiracją były króliczki Tildowe.



Już od dawna, chciałam uszyć coś swojego..., co by w miarę wyglądało ;).
Królisia jest prawie idealna (jak dla mnie ;)), do poprawy są uszka. 

Sylwia pytała, jak zrobić policzki Tildzie - nie wiem, jak robią to inne dziewczyny, ja robię je zwykłym różem do policzków ;).
Co do materiału z jakiego najlepiej uszyć taką lalę, to szczerze - nie mam pojęcia, nie znam się na materiałach ;). Do tej pory swoje Tildy szyłam ze starego obrusa, który dostałam do pocięcia ;), ale że materiał był dość gruby to wywracanie na prawo nóg i rąk było niezłą próbą cierpliwości ;). Ostatnio jednak zaopatrzyłam się w kawałek fizeliny coby sprawdzić, czy będzie się nadawać na takie rzeczy, jak na razie uszyłam z niej jedynie królisię, którą zamieściłam w dzisiejszym poście i wydaje mi się, że taki materiał będzie lepszy, bo jest cieńszy i delikatniejszy niż wspomniany obrus. Przypuszczam, że len też byłby w porządku lub inny dowolny materiał - oby nie był zbyt gruby lub sztywny, bo będzie się źle wywracać na prawo, ani też zbyt rozciągliwy, bo efekt po wypchaniu będzie byle jaki.

Jak, już kiedyś tam wspominałam, dopiero zaczynam swoją przygodę z szyciem, w związku z czym, nie jestem pewna, czy moje rady będą przydatne ;)

Pamiętam, że jako dziecko lubiłam szyć ubranka dla lalek, nawet kiedyś miałam małą maszynę do szycia, która faktycznie szyła jak ta duża "prawdziwa" maszyna do szycia, nie pamiętam jednak abym kiedykolwiek coś na niej uszyła ;). Potem o szyciu zapomniałam na długie lata i dopiero teraz tak na prawdę uczę się szyć :).

Robić na drutach i szydełku zaczęłam się uczyć jeszcze w podstawówce, ale była to bardzo krótka przygoda i wtedy jedyne czego się nauczyłam to: robić łańcuszek na szydełku i oczka prawe i lewe na drutach ;). Więc wybitna jakoś szczególnie w tym temacie nie byłam, aczkolwiek zawsze mnie do tego ciągnęło.
W końcu kilka lat temu się odważyłam kupiłam pierwsze druty i zrobiłam sobie szalik ;), który przerabiałam ze 3 razy, bo robiłam zdecydowanie za ścisło. Teraz już na swoim koncie mam "zmajstrowanych" kilka niewielkich rzeczy, głównie szaliki i czapki ;), i chyba 3 swetry, które względnie nadają się do noszenia publicznie... z czego dwa na szydełku i 1 na drutach ;). Może zrobię jakieś fotki to je pokaże.

Dzisiaj zaczęłam robić opaskę na uszy - taką urodzinową, mam nadzieję, że wyjdzie i że będzie się podobać.
Jak skończę to pokażę ;)


4 komentarze:

  1. Dziękuję za informacje...a królisia jest śliczna!!! Masz kochana talent!!! Wczoraj jedząc kolację popatrzyłam na mój kuchenny obrus i przez chwilę przeszła mi do głowy myśl, że właśnie ten gruby lniany obrus nadałby się na Tildę ;-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę znalzienia wymarzonej pracy!
    Niestety mimo doświadczenia/prawa jazdy/dobrego wykształcenia ja pracy znaleźć nie potrafię...

    OdpowiedzUsuń
  3. * "e" mi nie weszło, bo mi kiedyś dziecko trzy klawisze wyjęło z lapka i ciężko się klika:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przegapiłam wcześniej - a tu takie piękniutkie królisie pokazujesz!

    OdpowiedzUsuń