Zdjęcia zamieszczane na blogu są własnością jego właścicielki (chyba, że zostało zaznaczone inaczej). Wszelkie kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz prac przedstawionych na zdjęciach możliwe jedynie za zgodą właścicielki.

poniedziałek, 12 marca 2012

Najwyższy czas na post :)

Nie było mnie dłuuuuugaśnie, ale to dlatego, że "cierpiałam" na chandrę, jak przypuszczam związaną z przesileniem zimowo wiosennym, która zdaje się, że w końcu przeszła :D.
W tym czasie oczywiście coś tam się dłubało. 

Jaja przybyło niestety niewiele, bo o tyle... 



Wydłubała się też kamizelka Mamucio-urodzinowa. 
Niestety w kolorze żółtym (co mnie podkusiło i kupiłam żółtą włóczkę do dzisiaj za cholerę dojść nie mogę...) ;)





Motyw zaczerpnęłam z którejś Sandry, ale ogólnie kamizelka w całości "wymyślona" przeze mnie. Tak, tak, wiem - wymyślona przez mnie - to za dużo powiedziane/napisane, ale robiłam bez przepisu i jak na moje możliwości uważam, że wyszła nieźle. 

Jak do tej pory mam na swoim koncie drucianym jedynie parę szalików, 3 chusty i dwa swetry, z czego oba niezbyt udane, jeden spruty i robi się od nowa, już od pół roku, albo i dłużej, a drugi nawet nie nadaje się sprucia, może następnym pokażę i napiszę dlaczego :D... 

A że żółtej "piękności" zostało całkiem sporo (za chiny nie umiem ocenić ile włóczki na co mi wyjdzie, zawsze mam albo za mało, albo za dużo), to zrobiłam sobie golfik - w planach mam farbowanie, chyba, że przekonam się do żółtego...
(co jest możliwe).
 Wzór znalazłam, gdzieś, kiedyś w czeluściach internetu, być może, tutaj - szydełkomania, albo na Dolce Vita, acz głowy uciąć sobie nie dam.




Oczywiście było tam zdjęcie golfika i motywu, resztę "dośpiewałam" sobie sama. Rezultat prezentuje się tak:




Zrobił się też "magiczny warkoczyk", jak go nazwałam - może mieć 3 zastosowania, jako naszyjnik, bransoletka lub opaska, ja stosuję tylko wersję nr 2 ;). A wzór znalazłam o TU.
Oryginał oczywiście znacznie ładniejszy.



 No i na koniec. 
W tej chwili zajmuje mnie kolejny "dziergut", po jego skończeniu biorę się już konkretnie za moje jajo, coby do Wielkanocy zdążyć.
Dziergut znaleziony U Antoniny, zakochałam się od pierwszego wejrzenia i po prostu muszę taki mieć, acz modyfikacje pewne wprowadzone już są i będą jeszcze kolejne (chyba, że zmienię zdanie), więc w efekcie będę miała podobny ;).
Co ważne (dla mnie), jest to mój pierwszy w życiu dziergut, dziergany od góry :), łatwe to i przyjemne, nawet nie myślałam, że aż tak. 




Dziękuję za uwagę i życzę przyjemnego wieczoru.
Ja wracam do dziergania :) 

Do następnego :) 

6 komentarzy:

  1. Kamizelka wyszła super, bardzo podoba mi się tez zastosowany wzór! Pozdrawiam i pozytywnej energii życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Energia zdaje się, że powraca wraz z wiosenną pogodą.

      Usuń
  2. dobrze ,ze chandra minela :)
    Niebieska bluzeczka juz mi sie podoba i czekam na to jajo :):)

    OdpowiedzUsuń
  3. siostra, golfik i warkoczyk super, choć dziergut też niegłupi i trzymam kciuki by wyszedł :) A kolor żółty jest zaraźliwie optymistyczny, może się przekonasz (zaraża ludzi dobrą energią) - zauważyłam jak kiedyś założyłam niesamowicie żółty sweter znaleziony gdzieś na ciuchach (ale na jednym razie póki co się skończyło ;).
    A tego jaja to sama jestem ciekawa co to za cudo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dear Aderfii, kiedyś to ja nawet miałam żółtą kurtkę zimową..., a potem miłość do żółtego mi przeszła. Na razie golfika nie farbuję, zobaczymy może będzie żółty już zawsze ;)

      Usuń