Zdjęcia zamieszczane na blogu są własnością jego właścicielki (chyba, że zostało zaznaczone inaczej). Wszelkie kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz prac przedstawionych na zdjęciach możliwe jedynie za zgodą właścicielki.

poniedziałek, 19 marca 2012

... no, a nie... :D

Dzisiaj bezzdjęciowo, ale może jutro uda mi się poprawić, albo w najbliższych dniach. 
Dziergut ukończony wczoraj, tak jak chciałam. Sprężyłam się i się udało :)
Dzisiaj zarządziłam sobie dzień leniuchowania..., ale że jakoś tak głupio siedzieć i nic nie robić, to troszkę jaja przybyło. Jutro muszę nabyć mulinkę, bo wygląda jakby miało zabraknąć.

Rano, kiedy już wyłoniłam się ze swojej pieczary, ujrzałam oczy mego mamuta - wyrażające zachwyt i pożądanie, mojego nowego dzierguta, więc wymiana zdań odbyła się krótko i dość treściwie:
B: i co ładny?
M: ładny
B: pewnie też byś taki chciała?
M: no, a nie 
B: może kiedyś Ci zrobię...

Na żywca, oczywiście wyszło zabawniej, potem chodziłam cała dumna i zadowolona  :D

Po powrocie do domu:
Mamut: A Ty tak nic nie robisz, tylko stoisz w tym ładnym sweterku i herbatę pijesz...

Boguś(ia) oczywiście dumna z siebie się śmiała :)

Chyba jest to pierwsza rzecz, którą aż tak zachwycił się mój Mamut.
Więc po jaju pewnie przystąpię do popełniania kolejnego dziergutka, w wersji mamuciej :D, po dziergutku do salowego drzewka, po drzewku do żółtego (tak, tak to nie pomyłka... żółtego) cienkiego sweterka, a potem do jeszcze czegoś innego.
Pi-eS - z zachowaniem kolejności może być różnie :D



I bardzo dziękuję za miłe komentarze :)

2 komentarze:

  1. Pokaż dziergutka koniecznie:) I to na ludziu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano pokaże, pokaże na pewno :), tylko muszę się obfocić... Może uda się to zrobić jeszcze w tym tygodniu :)

      Usuń